Fotografia - od kiedy razem z nami ?
Więc ja pierwszy : Początki były w wakacje 2004 na Siemensie c62 :D (640x480) do pamięci telefonu wchodziło max kilkanaście zdjęć. Po wakacjach była przerwa i zbieranie pieniędzy. Wreszcie 23 grudnia 2004 dostałem swój upragniony aparat(Nikona 3200), i od tamtej pory fotografia stała się moją pasją. A jak było u Was ?
#100067
Z góry przepraszam za rozpisanie, czuję się jakbym pisała odcinek z cyklu: urzekła mnie twoja historia :lol: Ale co mi tam: here i am, najwyżej mnie zabanujecie :mrgreen: A u nas? Tzn u mnie :) jak już gdzieś wcześniej wspominałam, swojego nikosia coolpixa 3100 :lol: mam bardziej dzięki mojemu (poniekąd wszechobecnemu na forum:D) Tesorowi :). Jak już większość wie, jestem maniaczką kotów. W swoim życiu miałam ich 3, pierwszemu jakoś mało robiłam fotek (może dlatego, że za mała byłam, a klisze raczej do tanich nie należały), drugiemu zrobiłam około 200 i to analogowym… Ale jakoś nigdy nie byłam z nich zadowolona. Moim zdaniem zawsze ujmowały za dużo przestrzeni, a za słabo sqpiały się na obiekcie docelowym :). Jak tylko zobaczyłam w Hiszpanii pierwsze cyfrówki, to chyba wiadomo, co było moim późniejszym marzeniem :mrgreen: Niestety moja Łeza nie doczekała się porządnego uwiecznienia, ale za to na moim trzecim kotq, to sobie poszalałam i oczywiście szaleję do dziś ;)(pewnie nazbierało by się z 1000 fotek :D). Najśmieszniejszy jest fakt, że jak był mały, to strasznie bał się aparatu. Teraz jednak, jak tylko widzi, że zbliżam się z nikonem do niego, to staje nieruchomo i czeka na flesza :D. Moją cyfrówkę posiadam dokładnie od roq, ale tak szczerze, to nie rozgryzłam jej do końca (jeśli w ogóle …). Do czasu poznania tego forum, traktowałam aparat tylko jako możliwość zatrzymania pewnych momentów swojego życia (co by nie uciekły z pamięci za szybko ;)). Im więcej jednak obcuję z Waszym/Naszym ;) forum, tym bardziej zaczynają mnie wkręcać tajemnice PRAWDZIWEJ fotografii (choć do takiej to mi jeszcze daaaleeekooo :)). Przyznam się szczerze, po raz kolejny zresztą, że mam ochotę powrzucać swoje zdjątka, ale się deczko krępuję, no bo nie są one robione przy użyciu całego tego fachowego nazewnictwa :D Pozdrawiam wszystkich forumowiczów – fotomaniaqw :D
#101380
heh, nie pamiętam, dawno temu kupiłem Creative PC-Cam 300, to domyślnie mała być webcam, ale miała wewnętrzą pamięc (8MB) no i matryce 1,3MP. zrobiłem ponad 20tysięcy zdjęć, była kiepska lampa, brak zoomu, no i całkowity automat, a jako wizjer miała służyć tylko dziura w obudowie :D do tego malutki wyświetlacz, pokazywał tylko ilość zdjęć i ustawienia lampy, ale mogła też kręcić filmy, no i działać jako dyktafon- to były czasy. po około 4 latach zmieniłem na Trust 770z, heh to był sprzęt, najlepszy w okolicy :D- no i do tego cyfrówka, no i dopiero w styczniu tego roku dorobiłem się Z1ki :D co prawda to nie jest sprzęt moich marzeń (kiedyś może jakaś lustrzanka cyfrowa, heh- marzenia) ale na razie dobrze się sprawuje, jestem zadowolony. generalnie to moja przygoda z fotografią to już 5-6 lat pewnie. kiedyś, moze uda się realizować moje hobby zawodowo, ale kto wie. :mrgreen:
#404
[quote:e31f889a33="grzechoo"]kiedyś, moze uda się realizować moje hobby zawodowo, ale kto wie.[/quote:e31f889a33] Chyba wszyscy o tym marzymy :roll: :wink:
#100067
[b:bcf9d42810]Kornik[/b:bcf9d42810], ale wiesz, mówi się żeby robić to co się lubi, wtedy robi się to dobrze, i z satysfakcją. nastały takie czasy, że jak już coś robisz to musisz to polubić, wtedy można zachować to założenie. ale robić to co się chce z wyboru, a nie z przymusu, do tego z tego żyć- to jest coś co warto by osiągnąc.
#404
Ja swoją przygodę z fotografowaniem zacząłęm od lutego b.r. A więc było to tak: Wójek kupił sobie cyfrówkę za 400zł :) był to( i jest nadal) Practika DCZ 3.5(nie wiem czy nie pomyliłem symbolu). Wtedy miałem w ręce praktycznie pierwszy raz cyfraka. Postanowałem sobie takiego kupic więc zacząłem zbierać kasę (a, że już troche miałem to poszło szybko). W kwietniu kupiłem sobie swojego ukochanego canonika 8) i wtedy się zaczęło... Jeszcze dawno dawno temu lubiłem robić zdjęcia ale to były takie bardziej rodzinne, bo szkoda mi było pieniędzy na klisze :D , więc to sie nie liczy :lol: To tyle odemnie Pozdro
#100431
U mnie to w ogóle było jakoś nie tak...... Na codzień od wielu lat pracuję w sklepach RTV AGD......... Aparaty zawsze stały na półkach, ale wzięło mnie jakoś we wrześniu rok temu...... Wybór na A-75 padł tylko ze względu na moją kobietę, bo "...taki mały to się do torebki zmieści..." ! I tak właśnie powoli zaczynam cierpieć na brak zoomu.... Czuję w sobie "duszę art." od zawsze. W podstawówce na lekcjach plastyki miałem przerąbane. Każdy prosił mnie o namalowanie czegoś tam, żeby nie dostać dwójki... Do szkolnej gazetki też robiłem coś, bo kto inny jak nie ja??? Teraz tylko zoom minimum x10, statyw, parę filtrów i duuużo czasu ... to moje marzenia fotograficzne ;) Acha i studia ;):):)
#182
Wrteszcie temat na którym można pogadać :D Ja zaczynałem jeszcze w podstawówce starą małoobrazkową Smieną 2 którą mój staruszek przywiózł sobie jako pamiątkę po studiach u bratniego narodu. :) Poczatki były czarno-białe i krótkie bo aparacik niedługo wytrzymał moje próby. Potem była dłuuuga przerwa - głownie z powodu braku kasy. trzeba było wybierać - wakacje albo inne przyjemności. Wybór był prosty i oszczędności z całego roku "szły w Bieszczady". Dopiero po studiach i po rozpoczęciu pracy pojawiło sie trochę więcej pieniążków na drobne przyjemności. Ale wtedy jeszcze nie myslałem poważnie o fotografii - wystarczał jakiś posiadany wcześniej przez żonę pstrykacz (tylko nie myślcie że to był powód mojego wyboru :wink: ). Ale pewnego lata kiedy byliśmy w Bieszczadach i ten kompakcik zawiódł. 30% zdjęć było do wyrzucenia :evil: Dla mnie było to szczególnie przykre bo jakoś nie miałem żadnych zdjęć z Bieszczadów mimo kilku spędzonych tam wakacji. A że mieliśmy w perspektywie nasze pierwsze zagraniczne wakacje w Hiszpanii kupienie nowego aparatu stało się priorytetem. W przeddzień wyjazdu wybrałem się ze znajomym na giełdę do Stodoły (wtedy jeszcze nie było Allegro - 1997rok) z zamiarem zakupu czegoś co pozwoli mi robić dobre technicznie zdjęcia. O niczym innym wtedy jeszcze nie myślałem. Chciałem kupić jakiegoś Canona (wtedy chodził EOS 500) lub Nikona (F50 lub F70 - 90-tka była dla mnie nieosiągalna). Niestety (choć może i stety) znajomy namówił mnie na Pentaxa MZ-5 z obiektywem 35-80. Kupiliśmy jeszcze tylko mały folder informacyjny - nawet na girłdzie do Pentaxów nie było instrukcji :shock: - 30 minut objaśnień kumpla w parku koło stodoły i leciałem sie pakować na urlop (już nie wakacje niestety :cry: ). Z Hiszpanii wróciliśmy z 7-mioma filmami i dodatkowym, kupionym w strefie wolnocłowej w Andorze obiektywem 80-200. Wzięło mni dokumentnie :D A jak jeszcze zrobiliśmy odbitki (przechodząc na format 10x15) i zobaczylismy to co wyszło to wszystkie koszty poszły w niepamięć. No i się zaczęły ... kłopoty. Okazało się że Pentax to znana firma tylko nie u nas. O każdy dodatek trzeba było walczyć i szukać po Polsce i po świecie. (pisałem już o tym). Ale aparat nie zawodził. tak pezszło siedem lat i kilka tysięcy odbitek. Pojawiła się skarbonka bez dna w postaci synalka, trzeba było pomyśleć o własnym "M". Nie było więc mowy o zmianie sprzętu choć juz zaczęły pojawiać się cyfrzaki. Dopiero komputeryzacja domu skierowała nasze myśli ku cyfróweczce. Żonka chodząc na spacerki marudziła że lustereczko za wielkie i ciężkie i stąd wziął się Canonik A510. A poniewaz dzięki komputerkowi poderwałem kilka zleceń to uzbierało sie trochę kasy na "cyfrzankę". Niestety nie na Pentaxa kupowanego w Polsce bo tutaj dzięki "genialnemu" :evil: przdstawicielowi istDs to najdroższy tej klasy aparat na rynku. Czekam więc na podróż mojej mamy do siostry do Kanady i mam nadzieję że przywiezie mi stamtąd wymarzone "lustereczko" bo tam ceny sa normalne i za gołe body "wystarczy" dać około 2500 złotych. :D Na razie rozgryzam więc Canonka ale się zbytnio nie przyzwyczajam bo od lat jestem zarażony "lustrzankozą" i raczej się z niej nie wyleczę... PS. Chyba powinienem to napisać w kilku odcinkach :wink: Pozdrowionka
#100933
[b:8923288eba]August[/b:8923288eba]............ ciekawa opowieść ;) Czytałem jak książkę ;)
#182
Miałem dobrą polonistkę :P Pozdrawiam Panią Profesor gdziekolwiek jest :wink:
#100933
Będzie krótko. Moja Minolta ma jakieś 5 lat, więc dodać 1 rok bo pstrykałem na aparatach kumpli. A więc jakieś 6 lat już żyję z lustrzanką :wink:
#294
Z okazji Dnia Weterana zamiast zdjęcia post. Własną cyfrówkę mam dwa miesiące. Dwa, trzy lata temu, przez tydzień miałem do czynienia na wakacjach z jakimś cyfrowym Panasonikiem znajomego, który prosił, żeby mu robić zdjęcia i pozwalał przy okazji trochę się pobawić tym aparatem. Potem długo nic i teraz Canon A95. Ale zdjęcia robię od dawna. Przede wszystkim jeziora, bo jestem (byłem) wędkarzem-maniakiem. Zdjęć zrobiłem sporo, ale wszystko małpkami, niezłymi co prawda, najpierw Canon, potem Pentax. Cała uwaga i kasa szła jednak na wędkarstwo. Nie mogłem mieć jednocześnie dobrego kołowrotka i dobrego aparatu, więc miałem tylko dobry kołowrotek. I „nie miałem czasu” bawić się w celebrowanie zdjęć, bo trzeba było zarządzać całym arsenałem wędek i przynęt. Ale aparat był zawsze pod ręką i od czasu do czasu pstryk, pstryk, i uzbierało się tego trochę. Kilka zdjęć wisi nawet u mnie na ścianach, żeby przypominać dobre miejsca i dobre czasy. Mam też cały album, kilkadziesiąt zdjęć robionych z jednego tylko miejsca, to samo ujęcie, widok na wyspę na moim ulubionym jeziorze, tyle, że w różnych porach roku, dnia i przy różnej pogodzie. Teraz z różnych powodów nie mogę już tak często jeździć na jeziora. Co próbuję, to mi się nie udaje. Może uda się wreszcie w lipcu, to będzie właściwie debiut mojej cyfrówki w plenerach, które lubię. To chyba tyle.
#101252
Kiedy to było? Ja pamiętam jak przez mgłę, jakieś dinozaury, troglodyci, ogólnie dużo tego nie pamiętam a jak pamiętam to przez mgłę-a może to wulkan, nie wiem.......... Początki były piękne - młodość jest piękna. Pasją zaraziłem się od Tatusia który-on to dopiero fotki robi . Na początku był aparat Ami-super maszynka ale nie mogłem cykać zdjęć tatusiowymi kliszami bo Ami był na klisze jak dobrze pamiętam 6x9..czy 6x6 nie ważne nie o tym wątek...,następnie tato jak zobaczył że daję radę w fotografii(dobra bez ściemy - rozwaliłem aparat..)sprawił mi Druha który był już na popularny rozmiar klisz. Ale Druh to prosty kompakt ;-) więc szybko przeniosłem się na stare lustro taty. Na początku tylko fociłem ale (nie wiem która to była klasa podstawówki 5?-6?-7?) tata zapoznał mnie z drugą stroną fotografii z tą ciemna strona fotografii . Wtedy dopiero zaczęła się zabawa!! Okazało się że zdjęcia nie wychodzą tak ładnie ponieważ je dobrze zawsze robiłem! To był szok! To tata wcześniej kadrował, dobierał odpowiedni papier który dopiero wydobywał sama esencję z fotografii – postanowiłem że też chcę mieć wpływ na cały proces powstawania zdjęcia. Od tej pory zaczęła się moja prawdziwa przygoda z fotografią-owszem robiłem duuuużo zdjęć (choć czasy były biedne-musieliśmy nawet sprzedać garbuska i przesiąść się na syrenkę) ale więcej ściemniałem (tak właśnie zostałem ściemniaczem i wodo Leicą ;-) ) retuszowałem fotki-zabawa niczym nie odbiegała od tej co wy teraz robicie e Paintach. Następnie był rok...nie pamiętam bo dużo fociłem. I miałem już lustro Canona i cały syf do niego, aż tu nagle gostek w pracy wyskoczył z cyfrakiem- mały kompakcik, podszedłem do tego baaardzo sceptycznie-wszak to nie lustro! Po roku od tego zdarzenia za pośrednictwem zaprzyjaźnionego marynarza kazałem sobie sprowadzić jakiegoś cyfraka - przywieziono mi A100...to była pomyłka!!! Owszem robiła fajne foty ale wolałem lustro, był potem kolejny Amerykaniec A40-nie powiem fajny, potem była G3-przez nią trafiłem do szpitala z ciężkim pobiciem(ale chociaż do szkoły nie chodziłem bo ległem w szpitalu ;-) ) była A60 ale przez cały czas nie rozstawałem się z lustrami i to nie tylko tymi nowoczesnymi ale też tymi z duszą...kocham moje Zenity choć mam lepszy sprzęt spoglądam na nie z respektem, dbam o nie a w każdym czeka klisza i naciągnięta migawka gotowa do strzału.... (cyfraki odebrały całe piękno fotografi...ale taka kolej rzeczy-sam co miesiąc mam dylemat czy kupić lustro-cyfrę ale duży wydatek, zawsze coś wypadnie)
#100493
aparaty cyfrowe - forum fotoplaneta