Cyfrówka a rower...
No właśnie. Temat wydaje się o tyle ciekawy, że sporo kupujących cyfrówki to mniej lub bardziej zapaleni entuzjaści rowerów. Pojawiają się dwa problemy - po pierwsze: jaki aparat kupić, by pogodzić zakup z jazdą rowerem; a druga sprawa to jak go bezpiecznie transportować? Aparat fotograficzny jest generalnie dosyć delikatnym i niezbyt odpornym na ciągłe wstrząsy urządzeniem a co dopiero cyfrówka, gdzie do kompletu dochodzi kwestia wyszukanej elektroniki... Zatem tak na początek - zagadnienie pierwsze czyli jaki aparat. Moim typem na rower są Olympusy z serii mju - metalowa obudowa zapewnia niezłą odporność, uszczelnienia chronią przed wilgocią a nawet lekkim deszczem a niewielkie gabaryty umożliwiaja schowanie aparatu do kieszeni, co razem czyni z mju sensowną propozycję na nawet nieco bardziej ektremalne rowerowe wypady. Natomiast sprawa druga, czyli transport... Od pewnego czasu próbuję dopracować jakieś sensowne rozwiązanie tego problemu. Jeżeli aparat jest stosunkowo odporny (jak np. wspomniany mju) a do tego niewielki (znowu jak wspomniany mju) wówczas wystarczy kieszeń. Gorzej, gdy mamy do czynienia ze sprzetem bardziej wyszukanym. Generalnie raczej nie należy go wozić w sakwach ani w torbie pod mapnikiem - najlepiej samemu amortyzować wstrząsy i stąd najlepszym rozwiązaniem, jakie dotąd znalazłem, jest niewielki plecak-futerał na szelkach bądź porządnym pasie biodrowym, do tego odpowiednio wymoszczony i dobrze spasowany z wymiarami aparatu; wskazany jest dodatkowy wodoodoporny "kaptur" (część futerałów jest wyposażona w taki wynalazek) naciągany na futerał na wypadek deszczu. Taka forma transportu to jakiś kompromis pomiędzy bezpieczeństwem a dobrym dostępem do aparatu - bo oczywiście można go starannie opatulić i i schować do plecaka, jednak wówczas trudno go będzie szybko wydobyć, aby sfotografować jakiś atrakcyjny obiekt, który właśnie na chwilę się pojawił. Tyle moich rozmyślań. Pozdrawiam wszystkich fotografów-rowerzystów... ;)
#6
aparaty cyfrowe - forum fotoplaneta